niedziela, 3 czerwca 2012

Aerobiczna 6 Weidera. Czas, start!

Lato zbliża się wielkimi krokami, warto więc zadbać o swoją sylwetkę, aby móc bez skrępowania pokazać światu swoje ciało w bikini. Ja akurat nie potrzebowałam gwałtownego odchudzania, bo mam raczej szczupłą budowę ciała. Jak każda kobieta i tak potrafię znaleźć trochę nadmiernego ciałka tu i ówdzie, ale postanowiłam  posłuchać zdrowego rozsądku i nie popadać w paranoję. W końcu zaokrąglone kształty są bardziej kobiece niż wysuszony szkielet. :D

Jednakże ładnie wyrzeźbione mięśnie brzucha to kusząca perspektywa. Postanowiłam więc się sprężyć, pokonać lenia i ćwiczyć regularnie. Nudne brzuszki to ćwiczenie nie dla mnie, potrzebuję jakiejś różnorodności żeby się za szybko nie zniechęcić. Wybrałam, uznawaną przez niektórych za morderczą, sławną 6 Weidera.

Żeby sobie jeszcze bardziej umilić ćwiczenia i trochę się zmotywować do regularności, ściągnęłam na swój telefon tą [klik] aplikację.



Jest to rzecz bardzo pomocna. Cały program ćwiczeń jest w niej rozpisany na poszczególne dni, a po ściągnięciu dodatkowo syntezatora mowy program liczy na głos powtórzenia, serię i mierzy czas ćwiczenia, więc można się całkowicie skupić już tylko na ich wykonywaniu.

Cała akcja będzie trwała 42 dni. Dzisiaj jestem już po 4 dniu ćwiczeń i mam lekkie zakwasy. Ogólnie jest to dla mnie na razie dosyć męczące, ale myślę że z upływem czasu się wyrobię.

Trzymajcie kciuki za moją wytrwałość! :D

*Wszystkie zdjęcia pochodzą z Google Play
                                

sobota, 2 czerwca 2012

Joanna, Z Apteczki Babuni, Nawilżający balsam do ciała.

Dzień dobry! :)

Z pewnością już wspominałam i teraz się powtórzę, że wszelkie mazidła do ciała należą do moich ulubionych kosmetyków. W pewnym sensie używanie balsamów, maseł, kremów, mleczek i tego typu specyfików jest dla mnie koniecznością gdyż posiadam skórę, która jest skłonna do przesuszania. Wystarczyłaby chwila lenistwa i brak nawilżenia po kąpieli a moje ciało już zaczęłoby protestować. Dlatego też wyrobiłam w sobie nawyk smarowania skóry, żeby jej zbytnio nie podrażniać.

Zazwyczaj używam kilku smarowideł jednocześnie. Ma to swoje plusy, bo żaden zapach nie zdąży mi się znudzić, ale też nie jestem w stanie ocenić rzetelnie wydajności tych kosmetyków.

Po przydługim wstępie przedstawiam bohatera dzisiejszego posta, czyli Nawilżający balsam do ciała Joanny z serii Z apteczki babuni.


Balsam przeznaczony jest dla skóry normalnej z tendencją do przesuszania. Zawiera ekstrakt z jaśminu, masło shea oraz mocznik, który znany jest ze swych właściwości nawilżających. Zapakowany jest w dużą butlę zakończoną pompką, za co ode mnie dostaje ogromny plus - uwielbiam tego typu rozwiązania.


Balsam posiada lekką, przyjemną konsystencję i szybko się wchłania. Ładnie i delikatnie pachnie, ale zapach ten nie utrzymuje się długo na skórze. Co najważniejsze, bardzo dobrze nawilża, skóra po jego użyciu jest miękka i gładka. Dzięki opakowaniu z pompką jego stosowanie jest komfortowe i higieniczne. Na końcu pompki czasami zasycha trochę resztek z poprzedniego użycia, warto ją wcześniej sprawdzić. Pod koniec wydobycie balsamu jest już trudne, ale można je oczywiście rozciąć. Dla zainteresowanych wklejam skład.


Regularna cena balsamu to ok. 12-13 zł co jest naprawdę niewielką sumą za tak dobrą jakość i dużą pojemność (500 ml). Gorąco polecam!

----------------------------------------

Zapraszam na rozdanie na Kosmetyczna przygoda Minxie91

 Link do rozdania: [klik]

piątek, 1 czerwca 2012

1 czerwca, Paznokciowy Dzień Skittles.

Na wielu blogach widziałam już zdjęcia z pięknie pomalowanymi paznokciami z okazji Paznokciowego Dnia Skittles.


Postanowiłam też spróbować swych sił i zmalować się na kolorowo. Tak oto prezentują się moje Skittles'owe paznokcie:






Lakiery, których użyłam:


Od kciuka:
-Wibo, Extreme nails nr. 63
-Lovely, Color mania nr. 133
-Ados, Extra long lasting nr. 545
-Miss Sporty, Clubbing colours nr. 343
-Essence, Colour&Go nr. 51 Mellow yellow.

Pierwszy raz próbowałam czegoś takiego. Kolorowe paznokcie w taki pochmurny dzień nastrajają pozytywnie. :)

czwartek, 31 maja 2012

Essence, Kajal pencil, 04 White.

Jakiś czas temu postanowiłam zakupić białą kredkę, której mogłabym używać do linii wodnej. Mój wybór padł na Kajal'a Essence.


Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo za niewielką cenę dostałam kredkę, która w stu procentach spełniła moje oczekiwania. Jest odpowiednio miękka, tzn. nie na tyle żeby się rozlecieć przy malowaniu, ale nie trzeba się wcale namęczyć, żeby uzyskać pożądany efekt.


Jak dla mnie jest wystarczająco dobrze napigmentowana, ale podkreślam, że używam jej tylko na linię wodną, do robienia kresek raczej średnio będzie się nadawała. Kredka nie podrażniła mojego oka, wystarczy dwa razy przejechać nią po linii wodnej, aby uzyskać efekt świeżego i rozświetlonego spojrzenia. Co mnie najbardziej zaskoczyło to niewiarygodna trwałość. Utrzymuje się spokojnie przez kilka godzin, lekko tylko blednąc w ciągu dnia.


Kredka kosztuje ok. 5 zł. Polecam!

Używałyście tej kredki? Preferujecie w ogóle malowanie linii wodnej?

Po tym pozytywnym zaskoczeniu do białej kredki chciałabym dokupić też cielistą. Możecie mi jakieś polecić? :)

środa, 30 maja 2012

Song of the day!

Wyjątkowo niekosmetycznie, a za to pozytywnie i muzycznie. :) Moja piosnka dnia, czyli Reunion M83.



You make me feel myself

Oh oh oh oh oh ohohoh.. :))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...